W skrócie
- Dęby krotoszyńskie zamierają wskutek kumulacji niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz problemów z gospodarką wodną w glebie.
- Naukowcy wskazują, że poprawę kondycji lasów może przynieść poprawa retencji wody, hamowanie odwodnienia oraz odpowiednie planowanie struktury gatunkowej drzew.
- Przyszłość dąbrów krotoszyńskich pozostaje niepewna ze względu na trudności w naturalnym odnowieniu kolejnych pokoleń dębów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dlaczego dęby krotoszyńskie zamierają?
W czerwcu 2026 roku naukowcy i leśnicy spotkali się w Perzycach koło Krotoszyna, by omówić stan miejscowych dębów. Zajmowali się przy tym wahaniami poziomu wód gruntowych i wpływających na nie susz oraz szkodnikami zagrażającymi osłabionym drzewom. Zamieranie dębów w tym regionie było obserwowane już kilkadziesiąt lat temu, a dzisiejszy kryzys jest sumą kilku czynników.
Na Płycie Krotoszyńskiej zalegają gliny, przez które drzewa wytwarzają płytkie systemy korzeniowe i nie są w stanie sięgnąć głębiej. W takich warunkach duże znaczenie mają opady atmosferyczne, które nawadniają drzewa. Jednocześnie te same warunki glebowe sprawiają, że drzewa mają wąskie słoje i znakomicie nadają się do produkcji oklein. Dąbrowy krotoszyńskie mają niemal 22 tys. ha powierzchni i są jednym z najważniejszych kompleksów lasów dębowych w Europie Środkowej.
Istotna jest przy tym również pora roku, w której wystąpiły niedobory wody. Według badań omawianych przez prof. Andrzeja Jagodzińskiego z Instytutu Dendrologii PAN, drzewa po suszach letnich szybciej odbudowywały swoje przyrosty niż po suszach wiosennych. Jednak jeśli kolejny suchy okres nadejdzie przed zakończeniem regeneracji, skutki niedoboru wody będą się kumulować i prowadzić do zamierania drzew. W takiej sytuacji jeden deszczowy sezon nie wystarczy do poprawy kondycji dąbrowy.
Czy można jeszcze uratować dęby krotoszyńskie?
Naukowcy wskazują przede wszystkim na retencję i hamowanie odwodnienia. Ważne przy tym jest też dostosowanie składu lasu do lokalnych siedlisk. Dąb bezszypułkowy lepiej znosi suche stanowiska niż dąb szypułkowy. Konieczny jest też regularny monitoring pod kątem pojawiania się młodych dębów. Obecnie w części dąbrów rozrasta się głównie grab i leszczyna, a odnowienie dębu sprawia duże trudności. Dlatego najważniejsze jest to, czy zdoła się rozwinąć kolejne pokolenie drzew. Niestety nie ma gwarancji na to, że dęby krotoszyńskie uda się uratować. Dla zwiększenia szans istotne jest planowanie struktury lasu. W suchszych miejscach lepiej poradzi sobie dąb bezszypułkowy, a z kolei tam, gdzie wody nawet dla niego jest za mało, warto dopuścić inne gatunki drzew.
Źródła: ciekawe.hub.pl, lasy.gov.pl, radiopoznan.fm


